W sierpniu i wrześniu ubiegłego roku, w okresie prawie całkowitego braku nektarowego pożytku, przy panujących bardzo wysokich temperaturach rzędu 28 -38 stopni, młode rodziny z matkami pszczelimi Buckfast Anatolica, znalazły sobie pożytek w postaci soków z owoców.
Na początku sierpnia te pszczoły, były na jednym korpusie Langstrotha 3/4 i otrzymały na dennicę korpus z węzą. Widząc zaradność tych pszczół, postanowiliśmy dać im prawie wolną rękę, dokarmiając je jedynie raz na tydzień 1 litrem syropu. Oczekiwaliśmy jednocześnie dobrego czerwienia młodych matek pszczelich jak i odbudowy ramek z węzą w poddanym dolnym korpusie. Węza została odbudowana dostatecznie w większości rodzin pszczelich a w nowych ramkach pojawił się czerw. Ilość przyniesionego sokowego wziątku, przewyższała kilkakrotnie nasze wspomaganie syropem.
Tak wyglądał zasklepiony „sokowy miód”, po uzupełnieniu zapasów zimowych na początku października.
https://youtu.be/QcRog6jOdHs
Potwierdziło się powiedzenie Tureckich pszczelarzy, iż „pszczoła Anatolska potrafi znaleźć pożytek nawet na pustyni”.
Obawiając się złej zimowli pszczół na takim pokarmie, usunęliśmy plastry przedstawione na filmie, z około 50 rodzin pszczelich, wstawiając w ich miejsce, plastry przygotowane na innym stanowisku, przez rodziny produkcyjne, nie mające w zasadniczy sposób dostępu do porównywalnego sokowego pożytku. Dla praktyki, w 30 rodzinach pszczelich pozostawiliśmy ten pokarm na zimę, oczywiście dokarmiając dodatkowo syropem cukrowym. Za trzy miesiące – zima, przedwiośnie i nasza praca, pokażą efekty działania natury i pszczelarza.
Natury przymusić nie można, można ją jedynie próbować prowadzić.